Pokazywanie postów oznaczonych etykietą film dokumentalny. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą film dokumentalny. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 25 maja 2014

Grzegorz Braun kręci film o jednym z najważniejszych procesów naszej epoki

Mary Wagner od wielu lat modliła się pod klinikami aborcyjnymi, rozmawiała z kobietami, które zamierzały poddać się aborcji. Wielu wręczała kwiaty. Niektóre z kobiet i ich dzieci udało się ocalić. Obecność Mary nie była na rękę "biznesowi aborcyjnemu". Jej aresztowanie i uwięzienie miało się stać symbolem, który zniechęci innych obrońców życia. Katoliczka z Kanady od blisko dwóch lat przebywa w zakładzie karnym.

Kanada jest jedynym krajem na świecie, gdzie nie reguluje się prawnie spraw związanych z zabijaniem dzieci nienarodzonych. Od 1969 roku, kiedy zalegalizowano przerywanie ciąży przez tamtejszy parlament, holokaust aborcyjny pochłonął prawie cztery miliony osób. Zgodnie z prawem kanadyjskim człowiekiem jest tylko ten, kto się zdrowo urodzi.

Choć na temat sprawy Mary Wagner milczą kanadyjskie media, informacja o losie uwięzionej dotarła do Polaków. W jej obronie stanęli m.in. polscy politycy; a przed ambasadą Kanady w Warszawie odbył się protest wyrażający solidarność z kanadyjską katoliczką. Salę sądową w Toronto, na której odbywają się rozprawy Mary Wagner licznie wypełniają nasi rodacy, wśród nich reżyser Grzegorz Braun, który realizuje film dokumentalny o tym – jak to sam ujął – jednym z najważniejszych procesów naszej epoki.

sobota, 1 marca 2014

„Transformacja – od Lenina do Putina”. Część III – „Nomenklatura, dezinformacja i kryzysy kontrolowane”.

alt
"Transformacja - od Lenina do Putina" Grzegorza Brauna to nie tylko rewelacyjna lekcja historii, ale przede wszystkim ukazanie tego, jak za pomocą rozmaitych technik manipulacji pogrywano milionami istnień ludzkich. Obraz ten nie jest historią zamkniętą, ponieważ – jak zauważył sam autor filmu – transformacja się nie kończy.

W piątek 21 lutego w warszawskim kinie Luna odbył się prasowy pokaz trzeciej części cyklu o transformacji, zatytułowanej „Nomenklatura, dezinformacja i kryzysy kontrolowane”. Dwie poprzednie części opowiadają o epoce „ojców założycieli” systemu sowieckiego: Lenina, Trockiego, Dzierżyńskiego i Stalina. Trzecia natomiast nawiązuje do czasów chruszczowszczyzny i breżniewszczyzny, pokazuje kulisy zdarzeń, które znamy jako węzłowe, zwrotne w historii Polski i świata: rok 1956, 1962 - kryzys kubański; 1968 - od polskiego Marca do sierpniowej inwazji na Czechosłowację. Cały projekt ma się zamknąć w pięciu częściach, ostatnie z nich opowiedzą o przełomie lat 80/90. i współczesności. 

piątek, 10 stycznia 2014

Grzegorz Braun: TVP "aresztuje" nasze filmy, my zaś działamy po partyzancku

Agnieszka Piwar: Pańskie filmy w wielu środowiskach – także wśród młodego pokolenia – cieszą się mianem kultowych. Tematyka, o której inni boją się nawet pomyśleć, dynamicznie rozwijający się scenariusz, genialna oprawa graficzna, całość opleciona świetnie dobraną muzyką i wreszcie prawdziwa lekcja historii, której darmo szukać w szkolnych podręcznikach. Tymczasem, podczas konferencji zorganizowanej przez Katolickie Stowarzyszenie Dziennikarzy w Hebdowie opowiedział Pan niezwykle smutny scenariusz. Producent Pańskich filmów Robert Kaczmarek jest zastraszany, a zaprezentowane przez Pana fragmenty kilku projektów wciąż nie doczekały się szczęśliwego finału, jakim jest dokończenie produkcji. Jak to możliwe, że filmy, na które tak wielu widzów czeka, nie mogą być zrealizowane?

Grzegorz Braun: Przede wszystkim, dziękuję za dobre słowo – przekażę tę pochlebną recenzję wszystkim koleżankom i kolegom: operatorom, montażystom, autorom animacji, realizatorom dźwięku, producentom, z którymi współpraca daje efekty tak dobrze przez Panią oceniane. Film jest rzemiosłem w dużej mierze kolektywnym – jeśli moje filmy nadają się do użytku, to także dzięki wysiłkowi utalentowanych współtwórców. Ale żebyśmy mogli od czasu do czasu pokazać coś, co interesuje, a przy okazji cieszy oko i ucho – do tego potrzeba poważnych inwestycji. O te zaś trudno, gdy brak normalnego rynku. Oczekiwania widzów najwyraźniej niewiele mają tu do rzeczy. W Post-PRL decydują względy polityczne, a nie zdrowy rachunek ekonomiczny.