czwartek, 11 grudnia 2014

Ambasador Syrii: To Stany Zjednoczone stworzyły grupy terrorystyczne w Syrii i Państwo Islamskie

- W rzeczywistości to Stany Zjednoczone, jak i niektórzy ich sojusznicy, stworzyli to, co nazywamy ISIS (Państwo Islamskie), i te grupy, które są na miejscu, w Syrii. Jeśli spojrzymy w nieodległą przeszłość, to zobaczymy, że właśnie tak wygląda amerykańska polityka. Wszyscy przecież wiemy, że to właśnie Stany Zjednoczone stworzyły Bin Ladena oraz Al-Kaidę – po to, aby realizować swoją politykę - powiedział dr Idris Mayya chargé d’affaires ambasady Syrii w Polsce, w rozmowie z Agnieszką Piwar. Wywiad ukazał się w kwartalniku "Opcja na Prawo".

15 sierpnia Rada Bezpieczeństwa ONZ przyjęła rezolucję nr 2170, której celem ma być wspólne działanie przeciwko organizacjom „Front al-Nusra” (grupa zbrojna będąca siatką Al-Kaidy w Syrii) i „Państwo Islamskie” (ISIS/ISIL – salifacka organizacja terrorystyczna oraz samozwańczy kalifat ogłoszony w 2014 roku na terytorium państwowym Iraku i Syrii). Jak przyjęto tę decyzję w waszym państwie?

 

Dr Idris Mayya: Oczywiście decyzję ONZ 2170 przywitaliśmy w Syrii serdecznie. To stanowisko przedstawił wicepremier, jak również minister spraw zagranicznych naszego kraju Walid el-Mualim, który zapewnił, że Syria jest gotowa do współpracy z każdym państwem, które chciałoby zwalczyć terroryzm. Zapewnił on także, iż każdy atak przeprowadzony na terytorium naszego państwa bez wcześniejszego uzgodnienia z syryjskim rządem będzie uważany za agresję, jak również za sprzeczny z prawami międzynarodowymi.

Chciałbym zapewnić panią, że nie ma czegoś takiego jak opozycja umiarkowana czy też terroryści umiarkowani bądź mniej umiarkowani. W istocie to, z czym mamy do czynienia u nas, to jest terroryzm. To są grupy terrorystyczne, które pracują dla pewnych wywiadów, po to, żeby wprowadzać w Syrii chaos.

Jakie jest stanowisko Syrii w sprawie amerykańskiego zaangażowania w obalanie legalnej władzy i wsparcie tych, którzy wprowadzają w waszym państwie chaos?


Stany Zjednoczone – podobnie żadne inne państwo na świecie – nie mają prawa angażować się w zmianę rządu czy organizowanie rządu, tak jak sobie życzą, na terytorium innego państwa. To naród wybiera rząd oraz sposób rządzenia, jaki ma być w danym kraju.

Udowodniły to ostatnie wybory w Syrii. Naród syryjski sam sobie wybrał rząd, bez ingerencji zewnętrznej agentury. I faktycznie przekazał w ten sposób wiadomość całemu światu, tym, którzy się interesują tematyką, że Syryjczycy sami sobie poradzą z tym problemem.

Z ostatnich doniesień wynika, że Barack Obama chce zwalczać kalifat poprzez dalsze wspomaganie syryjskich rebeliantów. Jak ekscelencja odbiera taką deklarację prezydenta Stanów Zjednoczonych? 


W rzeczywistości to Stany Zjednoczone, jak i niektórzy ich sojusznicy, stworzyli to, co nazywamy ISIS (Państwo Islamskie), i te grupy, które są na miejscu, w Syrii. Jeśli spojrzymy w nieodległą przeszłość, to zobaczymy, że właśnie tak wygląda amerykańska polityka. Wszyscy przecież wiemy, że to właśnie Stany Zjednoczone stworzyły Bin Ladena oraz Al-Kaidę – po to, aby realizować swoją politykę.

My uważamy, że Stany Zjednoczone przez stworzenie tej całej współpracy międzynarodowej w walce z ISIS, w rzeczywistości dążą do tego, aby powrócić do regionu, żeby mieć tam swoje wpływy, by móc skorzystać z dóbr tego regionu. Amerykanie chcą po prostu kontynuować swoje działania w regionie.

Naszym zdaniem, aby naprawdę zwalczyć terroryzm, społeczność międzynarodowa powinna podejść poważnie do tematu i zjednoczyć się, przede wszystkim po to, by wpłynąć na te państwa, które wspierają terroryzm.

W jaki sposób? 


Trzeba przede wszystkim wysuszyć źródła finansowe tych ugrupowań terrorystycznych. Jeżeli chodzi o wspieranie tzw. opozycji w Syrii, to Stany Zjednoczone z niektórymi sojusznikami robią to przecież nieprzerwanie od ponad trzech lat.

Powiedział Pan o konieczności wysuszenia źródła finansowania. Tymczasem siedziby Banku Światowego i Międzynarodowego Funduszu Walutowego mieszczą się w Waszyngtonie. Czy wobec obecnej sytuacji społeczność międzynarodowa, która ma się zjednoczyć w autentycznym zwalczaniu terrorystówobok wyraźnego głosu sprzeciwu, nie powinna pomyśleć o stworzeniu przez niezawisłe państwa 'własnego pieniądza', czyli jakiegoś alternatywnego międzynarodowego banku centralnego?

Wysuszenie źródeł finansowania grup terrorystycznych w Syrii powinno przebiegać poprzez zobowiązanie państw zwłaszcza Turcji, Arabii Saudyjskiej czy Kataru, które do tej pory, pomimo wydania rezolucji Rady Bezpieczeństwa 2170 oraz 2178, zapewniają tym grupom wsparcie poprzez finansowanie, zbrojenie, szkolenie i goszczenie ich na swoich terytoriach, co stanowi naruszenie Karty Narodów Zjednoczonych i rezolucji międzynarodowych, o których mowa powyżej.

Obok źródeł finansowania mamy także do czynienia innym problemem, a mianowicie przekazem informacyjnym. Jak Ekscelencja ocenia rolę międzynarodowych mediów opisujących sytuację w Syrii? 


Nie ma wątpliwości, że różnorodne środki masowego przekazu odgrywają ważną rolę. Dlatego też wierzymy, że obiektywne i neutralne media odgrywają istotną rolę w wyjaśnianiu i przekazywaniu rzeczywistego obrazu o tym, co się dzieje w Syrii.

Niestety, większość mediów które podjęły się relacjonowania wydarzeń w Syrii, to media stronnicze i nieobiektywne w swoich przekazach. Co więcej, jedne przekazywały informacje, które w ogóle nie miały miejsca, a inne w swoich przekazach brały udział w podsycaniu konfliktu poprzez podżeganie do walki na tle religijnym i wyznaniowym.

Najlepszym dowodem na to, jest fakt, iż media, o których wspomniałem, stale zaprzeczały obecności terrorystów na terytorium Syrii, opisując te grupy jako rebeliantów lub też opozycję.

Pytaniem jest, czy istnieje podział terroryzmu na umiarkowany i ekstremistyczny? Terroryzm to terroryzm, bez względu na to, jaką będzie nosił nazwę. Teraz, po około czterech latach, okazuje się, że media te zaczęły uznawać istnienie grup terrorystycznych wewnątrz Syrii.

Jak na tym tle wypadają media w Polsce?

Nie ma wątpliwości, że polskie media nie odbiegały od tego, co wspomniałem wcześniej, nawet teraz, w dalszym ciągu używane jest takie nazewnictwo, jak umiarkowana opozycja czy też rebelianci oraz inne nie mające żadnego związku z rzeczywistością. Z drugiej strony wiemy, iż jest wielu polskich dziennikarzy i analityków politycznych, którzy przekazują rzeczywisty obraz tego, co się dzieje w Syrii, w sposób obiektywny i bezstronny.

W rzeczywistości nie oczekujemy, aby media i dziennikarze stali po czyjejś stronie, to, co jest dla nas ważne, to aby media te były neutralnym źródłem informacji w sposób obiektywny i przejrzysty.

Sporo się u nas pisze o sytuacji chrześcijan w Syrii czy w Iraku. Część mediów zwraca uwagę na to, że wyznawcy Chrystusa przeżywają potworne prześladowania ze strony ISIS czy syryjskich rebeliantów. Czy rząd Baszszara al-Asada podjął jakieś szczególne starania w obronie mniejszości religijnych?

W Syrii zawsze żyliśmy, żyjemy i żyć będziemy jak jeden naród. Odrzucaliśmy, odrzucamy i nadal będziemy odrzucać wszelkie próby dzielenia Syryjczyków na podstawie pochodzenia religijnego czy też wyznaniowego. Przed rozpoczęciem wydarzeń Syria była wzorem współistnienia wszystkich Syryjczyków, do momentu aż zaczęto używać nazewnictwa dzielącego syryjskie społeczeństwo według religii czy wyznania. Takie podejście dociera do nas poprzez media, niestety niektóre z nich to media zachodnie.

Zapewniam, że nasz naród odrzuca te poglądy, zwłaszcza, że mordowanie i niszczenie jakiego dopuszczają się grupy terrorystyczne, dotyczą wszystkich Syryjczyków, nie ograniczają się do jednej grupy. Rząd syryjski w swojej polityce wewnętrznej wychodzi z założenia, iż priorytetem jest ochrona całego Narodu Syryjskiego i to zadanie w pełni realizuje.

Dziękuję za rozmowę.
Tłumaczenie: Ammar Zeizafoun

Wywiad ukazał się w kwartalniku "Opcja na Prawo":  http://www.opcjanaprawo.pl/index.php/component/k2/item/4467-to-stany-zjednoczone-stworzyly-grupy-terrorystyczne-w-syrii-i-panstwo-islamskie

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz