Przyznam się Wam do czegoś. Kilka lat temu poznałam Jerzego
Targalskiego (na dowód zdjęcie mojego autorstwa). Ba, nawet zdarzało mi
się przesiadywać z nim w kawiarni (i jeszcze kilkoma innymi osobami,
należącymi wówczas do tzw. koncesjonowanej opozycji, a dziś siedzącymi
bardzo wysoko w mediach). Były to lata 2011/2012.
Pan Targalski - prywatnie nawet sympatyczny - opowiadał wtedy równie
absurdalne teorie jak obecnie. Problem w tym, że te kilka lat temu
wydawało mi się, że on ma po prostu takie specyficzne poczucie humoru. Myślałam
wówczas, że te jego historyjki, to taki oryginalny patent na
rozbawienie towarzystwa. Jakież było moje zdziwienie, kiedy odkryłam,
że... ON TO WSZYSTKO NA POWAŻNIE.
