piątek, 1 listopada 2019

Biografia Józefa Karola Nowaka - Górala z Żywiecczyzny, który ukształtował moje życie...

W 2013 roku we Wszystkich Świetnych (1 listopada) zmarł Józef Karol Nowak, prywatnie mój śp. Dziadek. W szóstą rocznicę Jego śmierci szczególnie wspominam wspaniałe lata, kiedy mogłam garściami czerpać wiedzę, mądrość i doświadczenie jakie mi przekazywał. To kim jestem dzisiaj, w największym stopniu zawdzięczam mojemu Dziadkowi. Jego życiorys i postawa pozostają dla mnie niedoścignionym wzorem... Spisana biografia pochodzi ze strony Towarzystwa Miłośników Ziemi Żywieckiej.

JÓZEF KAROL NOWAK

Urodził się 3 marca 1920 roku w Bystrej, jako syn Michała i Katarzyny z Caputów. Ojciec Józefa, Michał Nowak z zawodu robotnik kolejowy, pracował w węźle PKP w Żywcu. Matka trudniła się prowadzeniem gospodarstwa domowego i wychowywaniem dzieci.

Przez owych 50 lat - pisze we wstępie do „Wesela góralskiego od Żywca” - rodzice moi ciężko pracowali naparu morgach gruntu w górach, wychowali ośmioro dzieci. Nie mieli nawet wykształcenia podstawowego, bo w tych stronach i w tych czasach, jak powiadali dziadek nieboszczyk - Panie łodpuść im ta grzychy, „nie ucyli się w skole, jino przy cepak w stodole”.

Jest najstarszym synem spośród ośmiorga rodzeństwa, spośród których trzej synowie mają dyplomy akademickie.

Rok urodzenia zakwalifikował go do ludzi określonych przez Romana Bratnego mianem „Kolumbowie - rocznik 20”. W odniesieniu do Józefa Nowaka, nie ma w tym żadnej przesady, o czym będzie mowa niżej.

Rodzice Józefa po zawarciu związku małżeńskiego mieszkali początkowo w Bystrej, a potem wybudowali się na Grojcu w przysiółku „U Caputów” należącym do wsi Wieprz. Dom ten, znacznie już zmodernizowany stoi do dziś (…).

Józef Nowak i jego rodzeństwo wyrastali w atmosferze kultywowania tradycji rodzinnych, obrzędów i zwyczajów tego zakątka ziemi żywieckiej. Oprócz rodziców, szczególnie zaś matki Katarzyny Nowakowej zwanej potocznie w środowisku „Kaśką Nowacką z Grojca” - niezastąpionej na wszystkich weselach śpiewaczki, olbrzymi wpływ na kształtowanie osobowości swoich wnuków miały opowiadania dziadka i babki „nieboscyków - Panie łodpuść im ta grzychy” oraz wujka Józefa Caputy z Grojca - muzykanta i gawędziarza o niezwykłej wrażliwości artystycznej, mądrości i rzetelności. «Wyrastałem w domu, w którym był pielęgnowany kult tradycji „ojców” umiłowanie piękna ludowych pieśni, obrzędów, obyczajów, a nawet zwykłej „wsiackiej” mowy.»

W roku 1930 po ukończeniu klasy czwartej 6 klasowej szkoły ludowej w Wieprzu, Józef Nowak wstąpił do ośmioletniego Gimnazjum im. M. Kopernika w Żywcu, które ukończył w roku 1938, jako wyróżniający się uczeń na wydziale matematyczno-przyrodniczym.

W gimnazjum zaangażował się w pracę prężnie działającego szkolnego koła krajoznawczego, którego wieloletnią opiekunką była prof. Jadwiga Bartoszewiczówna. W latach 1935-1938, Józef Nowak był prezesem tego koła. Koło to dzięki organizowanym wycieczkom, obozom naukowym i uczestnictwu w obozach naukowych z udziałem wybitnych etnografów zapoczątkowało akcję zbierania pamiątek historycznych, materiałów etnograficznych stało się znane takim znawcom folkloru jak Tadeusz Seweryn, Seweryn Udziela, profesorom Uniwersytetu Jagiellońskiego i licznym kołom krajoznawczym w Polsce. Żywieckie szkolne koła krajoznawcze w gimnazjum i w seminarium nauczycielskim stały się inspiracją do powstania żywieckiego muzeum regionalnego w Żywcu.

Józef Nowak, jeszcze, jako uczeń gimnazjalny skrzętnie spisywał opowiadania, pogodki i śpiewki swoich dziadków i rodziców. Na ich kanwie powstała sztuka teatralna - widowisko ludowe „Wesele góralskie od Żywca”, wystawione po raz pierwszy przez uczniów dla młodzieży gimnazjalnej w sali gimnastycznej oraz dla publiczności żywieckiej na scenie „Sokoła” w roku 1937, po raz drugi w 1947 roku przez zespół amatorski przy budowie kościoła w Zabłociu i po raz trzeci w roku 1968 na okoliczność złotych godów rodziców: Michała i Katarzyny Nowaków. Tekst widowiska, poprawiony i uzupełniony zawierający około 300 śpiewek weselnych, zalotnych, tanecznych i junackich oraz około 30 tańców, doczekał się osobnego wydawnictwa, pod auspicjami Instytutu Sztuki PAN, TMZŻ i wsparciu finansowym Burmistrza Miasta Żywca w roku 1993.

W 1938 roku J. Nowak opublikował w „Groniach” wyniki swoich badań etnograficznych - artykuły: „Z medycyny ludowej w Żywieckiem”, „Wyobrażenia astronomiczne ludu żywieckiego” i „Przepowiednie pogody, dobrego roku, urodzaju według świętych pańskich w okresie zimowym”.

W 1937 roku uczestniczył w obozie krajoznawczym w Jurgowie, na którym otrzymał stopień instruktora kół krajoznawczych młodzieży szkolnej. Funkcję tę pełnił na następnym obozie w Pogrzebieniu na Śląsku. W 1937 r. był także wysłany na obóz Straży Przedniej w Ropie na Łemkowszczyźnie, elitarnej - na owe czasy - organizacji młodzieżowej.

Jako wyróżniający się uczeń w roku szkolnym 1937/38 został wybrany marszałkiem ogólnoszkolnego samorządu młodzieży gimnazjum. Gimnazjalne przygody z folklorem i Żywiecczyzną zostały przerwane na pewien czas po zdaniu matury w 1938 r. Sam wspomina, że: „Po zdaniu matury nie przyjąłem nęcącej propozycji od profesora Kazimierza Dobrowolskiego podjęcia studiów etnograficznych na Uniwersytecie Jagiellnońskim. Za namową prof. T. Pawłowicza, u którego byłem dobrym uczniem z matematyki, wybrałem kierunek studiów na politechnice. Na politechnikę do Lwowa zostałem niejako wywianowany przez prof. Pawłowicza i prof. Bartoszewiczówną. Prof. Pawłowicz przeznaczył swoją miesięczną pensję na moje zainstalowanie się we Lwowie i opłatę pierwszego czesnego na politechnice. Prof. Bartoszewiczówna zakupiła dla mnie zegarek i przekazała rekomendujący list do swego brata Kazimierza Bartoszewicza - profesora politechniki lwowskiej z prośbą o umożliwienie mu mieszkania w domu akademickim. Obaj protektorzy znali sytuację moich rodziców i wiedzieli, że inaczej nie mógłbym dalej studiować. Zaciągniętego długu wdzięczności wobec moich profesorów gimnazjalnych, za umożliwienie mi podjęcia technicznych studiów wyższych, nie byłem w stanie spłacić po dzień dzisiejszy. Wszystko pokrzyżowała wojna, okupacja i jej następstwa”.


Na Politechnice Lwowskiej w roku akademickim 1938/39 ukończył pierwszy rok studiów na wydziale mechanicznym (oddział elektrotechniczny).

Od 7 września 1939 r. brał udział w ochotniczej obronie Lwowa w ramach Legii Akademickiej. Po zajęciu Lwowa przez Armię Radziecką, utraciwszy cały swój studencki ekwipunek, wrócił w rodzinne strony do Żywca wraz z ojcem, który również, jako kolejarz wysłany z Żywca w dniu rozpoczęcia wojny z taborem kolejowym na wschód, znalazł się we Lwowie.

W stronach rodzinnych już w grudniu 1939 r. związał się z organizowanym w terenie konspiracyjnym ruchem oporu przeciwko okupacji niemieckiej. Był bliskim współpracownikiem Edwarda Zajączka - znanego na tym terenie działacza Obozu Wielkiej Polski i Stronnictwa Narodowego. Brał udział w działalności Tajnej Organizacji Wojskowej (TOW) i Związku Walki Zbrojnej (ZWZ) oraz „Ojczyzny” na terenie obszaru bielskiego, obejmującego powiaty: bielski, bialski, żywiecki, oświęcimski, chrzanowski i wadowicki. Miał kontakty - jako łącznik - z pierwszym sztabem władzy konspiracyjnej na tym obszarze, legitymującym się oparciem o rząd gen. Władysława Sikorskiego. W skład tego sztabu oprócz Zajączka wchodzili: kpt. Henryk Boryczko i profesorowie: Franciszek Hess, Jerzy Ferens i Jan Zamorski (ukrywany w Sporyszu były poseł, wybitny działacz Narodowej Demokracji). W Żywcu współdziałał z ks. Stanisławę Słonką (w Zabłociu), kpt. Wenancjuszem Zychem (Szary) i kpt. Antonim Płanikiem - (Lech, Roman).

Z polecenia Zajączka i ks. St. Słonki utrzymywał kontakty z księżmi mającymi powiązania z działalnością patriotyczną „Ojczyzny”. Poza wymienionymi zadaniami łącznika, głównym zadaniem J. Nowaka było organizowanie pionu młodzieżowego „Ojczyzny” na terenie całego obszaru; występował pod pseudonimem „Wiesław” i „Zawirski”.

Zadania tego pionu obejmowały prowadzenie kształcenia, organizowanie samokształcenia na poziomie szkoły średniej, prowadzenie informacji o sytuacji wojennej i politycznej, kolportowanie prasy podziemnej, przygotowywanie młodzieży do walki zbrojnej z okupantem, dbanie o moralny i intelektualny rozwój młodzieży, przeciwdziałanie zdradzie narodowej i wyniszczaniu biologicznemu społeczeństwa polskiego. W pionie młodzieżowym obowiązywał czwórkowy system organizacyjny (1 + 4). Zorganizowana „czwórka” miała organizować następną „czwórkę” itd. W skład kierowniczej „czwórki” młodzieżowej na powiat (obwód) żywiecki wchodzili: Jan Mituś - „Roman”, Feliks Cholewa - „Skała”, Jan Kumorek i Aleksander Sulicki - „Aleksander” i Leszek Bukojemski - „Lucjan” i Franciszek Witkowski. Kierownikiem pionu młodzieżowego i tajnego nauczania w powiecie żywieckim był Jan Mituś.

Ważną rolę w pionie młodzieżowym „Ojczyzny” odegrał Wiktor Kęsek z Wadowic (student UJ, ps. Wit Gosiewski), który po aresztowaniu przez gestapo E. Zajączka i jego śmierci w KL-Auschwitz (28 II 1942 r.), a następnie aresztowaniu J. Nowaka, przejął działalność konspiracyjną na terenie całego obszaru, jako „Piotr”. Organizacja młodzieżowa została wcielona do Narodowej Organizacji Wojskowej (NOW), a następnie scalona z Armią Krajową.

28 czerwca 1941 roku J. Nowak został aresztowany, w ramach „Akcji Schmelt” (aresztowanie Żydów i Polaków nie zarejestrowanych w Arbeitsamtach) i osadzony w obozie pracy przymusowej „Zwangsarbeitslager”. Przebywał początkowo na Dolnym Śląsku w miejscowościach Klein Mangersdorf koło Falkenberg oraz w Rattwitz koło Wrocławia, a od maja 1942 w Oświęcimiu - Monowicach (Zwangs –arbeitslager 50). W obozie oświęcimskim prowadził działalność konspiracyjną. J. Nowak, jak pisze w swojej relacji Leszek Bukojemski „należał do wybitnych organizatorów podziemia w okręgu śląskim”.

Po wyzwoleniu Oświęcimia wrócił na Grojec do Żywca. Gdy nadeszła odpowiednia pora, z profesorami: T. Pawłowiczem, W. Augustynowiczem, J. Zamorskim, H. Podkulską brał udział w uruchamianiu nauki w gimnazjum, w którym został zatrudniony na stanowisku nauczyciela matematyki.

Pragnął jednak ukończyć przerwane wojną studia, zasilił szeregi studentów utworzonej przy AGH Politechnice Krakowskiej.

Gdy padło hasło utworzenia na Ziemiach Odzyskanych pierwszej polskiej uczelni - Politechniki Śląskiej w Gliwicach, wraz z innymi kolegami studentami stał się jednym z pierwszych studentów i znaczącym współorganizatorem zarazem.

Na tej nowej uczelni chciał wdrażać doświadczenia z Politechniki Lwowskiej. Próbował reaktywować „Bratniaka” co mu się udało tylko pod postacią uczelnianego Koła Elektryków, którego był prezesem. Podejmował próby odbudowania Sodalicji Mariańskiej i Młodzieży Wielkiej Polski, ale to były już inne czasy. Środowiska studenckie penetrowane były przez UB. Próby wciągnięcia go do pracy w uczelnianych kołach Związku Walki Młodych (ZWM), OMTUR czy „Wici” nie dały rezultatu. Wychowany w szkołach Romana Dmowskiego i Edwarda Zajączka, nie przystawał do nowej rzeczywistości. Mimo uzyskiwania celujących wyników w nauce, wysokiej oceny kadry nauczającej, znaczącego prestiżu w środowisku uczelni, w dniu 28 maja 1946 r. po wizycie w Gliwicach Stanisława Mikołajczyka, któremu studenci zgotowali ostentacyjne powitanie został aresztowany i w dwóch procesach skazany za nieujawnienie przynależności do NOW - AK, Młodzieży Wszechpolskiej i SN, na 8 lat więzienia. Przebywał w więzieniu od maja 1946 do marca 1951 w Katowicach, Wronkach i Krakowie.

8 marca 1951 wyszedł na wolność z piętnem „wroga ludu” i znów powrócił do rodzinnego domu na Grojcu.


W czerwcu 1951 r. zawarł związek małżeński z działaczką harcerską i AK, Stefanią Elsenbahn ze Sporysza, także więźniarką, która jako sanitariuszka więziennej izby chorych w Katowicach opiekowała się nim w czasie choroby. Ślub odbył się na Jasnej Górze w Częstochowie w otoczeniu krewnych i przyjaciół.

Za namową i przy duchowym poparciu dawnych kolegów i przyjaciół z Gliwic oraz licznych tam Żywczaków postanowili osiąść na stałe w Gliwicach. Rektor Politechniki ze względów politycznych i ideologicznych wykluczył możliwość dokończenia studiów.

W latach 1951-1955 pracował w Bazie Sprzętu i Warsztatach Centralnych w Gliwicach na stanowiskach, kolejno: robotnika, ślusarza, montera, technologa i szefa produkcji.

Przez następne 2 lata był zatrudniony w Centralnym Zarządzie Przemysłu Tworzyw Sztucznych w Gliwicach na stanowiskach: technika, technologa i naczelnika wydziału. Brał udział w uruchamianiu Zakładu Maszyn i Oprzyrządowania do przetwórstwa tworzyw sztucznych w Poznaniu, Wąbrzeźnie i Warszawie, za co uhonorowany został nagrodą ministra przemysłu. Były to początki rozwoju tej gałęzi przemysłowej w Polsce.

W latach 1957-1962 po odwilży październikowej związany był z Politechniką Śląską. Za namową Józefa Wejcheniga (rodem z Ujsół) zatrudnił się w Zakładzie Optyki i Mechaniki Precyzyjnej kierowanym przez profesora Edmunda Romera, syna znanego polskiego kartografa Eugeniusza na stanowisku szefa produkcji.

Pracując na utrzymanie rodziny, ukończył przerwane studia w trybie zaocznym, uzyskując tytuł mgra inż. technologa budowy maszyn ze specjalnością budowy aparatury pomiarowej. W Zakładzie Optyki i Mechaniki Politechniki Śląskiej zdobywał cenne i przydatne kwalifikacje zawodowe i kierownicze pod kierunkiem prof. Edmunda Romera i przy koleżeńskiej współpracy z Józefem Wejchenigiem, który wcześniej ukończył studia na Politechnice Śląskiej w Gliwicach i stał się wybitną postacią. [Po nagłej i niespodziewanej śmierci Wajcheniga w 1979 roku J. Nowak napisał i opublikował w „Karcie Groni” obszerne i wyczerpujące wspomnienie o koledze ze śląskiej uczelni, przedrukowane w skrócie w Słowniku Biograficznym Żywiecczyzny T.I.].

W latach 60. Zjednoczone Zespoły Gospodarcze INCO przejęły produkcję aparatury do miernictwa elektrycznego od Zakładu prof. E. Romera.

Zakłady INCO podporządkowane były stowarzyszeniu PAX na czele, którego stał Bolesław Piasecki. Powstał Zakład Aparatury Pomiarowej i Automatyki Przemysłowej pod patronatem INCO, a Józef Nowak stał się jego organizatorem, a następnie dyrektorem.

Pierwszy z tych zakładów powstał w 1960 roku w Gliwicach, na Kaczyńcu. Okazało się jednak, że budynek był zbyt mały dla dynamicznie rozwijającego się zakładu. Trzeba było szukać nowego miejsca. Wybór padł na Pyskowice, gdzie istniały spore rezerwy pozbawionych pracy kobiet. W 1964 roku w zaadoptowanym młynie powstał zakład zatrudniający około 300 osób na miejscu i sporą liczbę w systemie pracy nakładczej. Dyrektor pyskowickiej fabryki aparatury pomiarowej dbał o warunki socjalne i bytowe pracowników. Przy zakładzie powstał klub Stowarzyszenia PAX, klub sportowy „Maraton”, biblioteka, koło PTTK. Zakład przejął opiekę nad miejscową szkołą podstawową i liceum ogólnokształcącym. Załoga zakładu chętnie uczestniczyła w pracach społecznych na rzecz miasta. Powstała także filia zakładu w Radlinie koło Wodzisławia produkująca elementy dla potrzeb górnictwa, mająca dawać zatrudnienie żonom górników.

W roku 1971 J. Nowak powołany został na stanowisko dyrektora Departamentu Produkcji i Wyposażenia w Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego i Techniki. Funkcję dyrektora INCO w Pyskowicach objął Józef Wejchenig.

Oznaczało to przeniesienie się do Warszawy wraz z rodziną (żona i pięcioro dzieci). Zamieszkał w domku jednorodzinnym na Sadybie. Nadzorował zakłady naukowe i doświadczalne aparatury pomiarowej na wyższych uczelniach w Polsce. Uczestniczył w delegacjach służbowych do Niemiec, Belgii, ZSRR i Czechosłowacji. Uczestniczył w licznych wystawach, sympozjach i konferencjach międzynarodowych, które dotyczyły rozwoju szkolnictwa wyższego w krajach RWPG.

Po odwołaniu z funkcji ministra Jana Kaczmarka przeszedł do pracy w ZZG - INCO w Warszawie na stanowisko dyrektora zespołu produkcji aparatury i mechaniki. Równocześnie angażował się we władzach stowarzyszenia PAX. Po śmierci J. Wejcheniga zakład borykał się z różnymi trudnościami i kłopotami. Stan taki wpłynął na decyzję oddelegowania J. Nowaka do Pyskowic w roku 1980 z pełnomocnictwami obsadzenia kierownictwa zakładu i zrobienia porządku. Przez kolejne kilkanaście miesięcy znów dyrektorował w INCO. W życiu społeczno-politycznym naszego kraju były to czasy trudne. Powstała „Solidarność”, nadszedł stan wojenny. J. Nowak działał odważnie, ale niekoniunkturalnie. Wychowany w duchu wartości chrześcijańskich i narodowych, zawsze w życiu je realizował bez względu na konsekwencje polityczne. U niego zawsze liczył się człowiek. Po stanie wojennym powrócił do Warszawy do ZZG INCO i PAX-u. W latach 90. część majątku PAX-owskiego oddana została kilku fundacjom: ochrony zabytków, ochrony środowiska, inicjatyw wiejskich i pomocy rodzinie. J. Nowakowi powierzono zadanie zarządzania tą ostatnią. Wydawał pismo „Człowiek” poświęcone problematyce rodziny i ludzi niepełnosprawnych.

Procesy zmian lat 90., przechodzenie na gospodarkę rynkową, wpłynęły również na kondycję INCO. W roku 1995 zakład w Pyskowicach został zlikwidowany, co jego długoletni dyrektor bardzo przeżył. Do końca życia interesował się losami byłych pracowników.

Po przejściu na emeryturę pozostał w Warszawie wrośnięty - jak sam napisał - na siłę w to środowisko, do którego „wżenili się” jego synowie zakładając tu własne rodziny. (…)

W roku 1989 Zenon Komender skierował go do współorganizowania Stowarzyszenia Polaków Poszkodowanych przez III Rzeszę. Był wieloletnim dyrektorem biura tego stowarzyszenia i sekretarzem zarządu głównego, wiceprzewodniczącym ds. weryfikacji i gromadzenia dokumentacji historycznej. Aktywną działalność w stowarzyszeniu, inspirowaną społeczną potrzebą zadośćuczynienia ofiarom wojny prowadził do roku 2000, dopóki pozwalały mu na to siły i zdrowie.


Przeszło 40 lat, aż do śmierci wraz z żoną Stefanią, rodem ze Sporysza, mieszkał w Warszawie. Wychowali pięcioro dzieci i doczekali się siedemnaścioro wnuków. Co najmniej kilka razy w roku odwiedzał rodzinny dom na zboczach Grojca, liczną rodzinę, przyjaciół i znajomych na Żywiecczyźnie i na Śląsku.Po odejściu z Warszawy do Żywca Jerzego Ruśniaczka prezesem Warszawskiego oddziału TMZŻ w roku 1984 wybrany został Józef Nowak i pełnił tę funkcje do roku 1990. Oddział przy współpracy z Januszem Dzierżawskim, Tadeuszem Molińskim i Bolesławem Lorancem, kontynuował rozwiniętą działalność wdrażając hasła i idee Towarzystwa na gruncie warszawskim. Do ważniejszych zdarzeń tego okresu należało zorganizowanie zbiorowej wycieczki z Warszawy do Żywca i okolicy oraz urządzenie w Warszawie wystawy ludowej rzeźby z kamienia. Odnotować także należy założenie przez B. Loranca kroniki Oddziału. Praca w Oddziale TMZŻ zaowocowała powrotem „do korzeni” i dawnych szkolnych zainteresowań, a ich rezultatem są opowiadania „Godki z Grojca dziadka i babki nieboscyków - Panie łodpuś jim ta grzychy” wydanych w 1989 roku, „Wesela góralskiego od Żywca” wydanego w roku 1993, „Słownik gwary górali żywieckich” oraz wiele artykułów opublikowanych w prasie, w tym w „Groniach”, „Karcie Groni” i innych gazetach technicznych, lokalnych i regionalnych. Za swą pracę zawodową, działalność w ruchu oporu i pracę społeczną odznaczony został wieloma dyplomami i odznaczeniami. Za zasługi dla obronności kraju, dla województwa katowickiego, dla miasta Żywca, medalami: za zasługi dla SPP, TMZŻ, a także Srebrnym Krzyżem Zasługi, Krzyżem Oświęcimskim, Krzyżem AK i Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski. Otrzymał też Dyplom Kombatanta RP i stopień podporucznika rezerwy. Ponadto wpisany został do Księgi Zasłużonych dla Miasta Żywca.

Opisana biografia pochodzi ze strony Towarzystwa Miłośników Ziemi Żywieckiej:http://www.tmzz.org.pl/zmarl-jozef-nowak,20,144,akt.html

Opr. Hieronim Woźniak


1 komentarz:

  1. Wspaniały człowiek, nie dziwię się, że wnuczka kontynuuje dobre tradycje.

    OdpowiedzUsuń