poniedziałek, 3 lutego 2014

Silna rodzina drogą do silnej Polski – historia Prymasa Hlonda

Życiorys osoby, która w praktyce realizowała Katolicką Naukę Społeczną, stanowiącą odpowiedź na wyzwania stojące przed Polską i Polakami przedstawił senator Czesław Ryszka. Publicysta tygodnika „Niedziela”, podczas konferencji KSD w Hebdowie wygłosił wykład pt. „Przeszłość i przyszłość Polski w wizji prymasa Augusta Hlonda”. Prelegent, który w ub. r. wydał książkę: "PRYMAS ZE ŚLĄSKA Sługa Boży Kardynał August Hlond (1881-1948)" określił bohatera swojego wykładu mianem „osoby, która należy do najwybitniejszych hierarchów w Polsce”.

Czesław Ryszka zaznaczył, że - w czasach kiedy przyszło mu żyć - Boża Opatrzność dała Polsce wielką trójkę: Prymasa Augusta Hlonda, Prymasa Stefana Wyszyńskiego i Kardynała Karola Wojtyłę. Nawiązując do bohatera swojego wykładu, senator zauważył, że mówić o prymasie Hlondzie, to jest tak jak gdyby sprowadzać tę postać z wygnania. Prelegent spostrzegł z ubolewaniem, że gdyby kogokolwiek spytać kim był prymas Hlond, to większość osób odpowiada „znam nazwisko, ale niewiele więcej potrafię powiedzieć”. Dlatego, zdaniem publicysty tygodnika „Niedziela” rok 2013, który w inicjatywy Sejmiku Śląskiego był Rokiem Prymasa Augusta Hlonda, poniekąd przywrócił tę postać do naszej świadomości z wygnania. Prelegent podkreślił, że wygnanie wielkiego prymasa Polski nastąpiło w czasach PRL-u, kiedy był szykanowany lub przemilczany. Jednym z przykładów był wydawany w latach 1978-82 Słownik Biograficzny Ślązaków, w którym nie znalazło się miejsce dla Augusta Hlonda. W roku 2013 minęła 75. rocznica śmierci „Wielkiego Prymasa II Rzeczypospolitej”. Publicysta przypomniał, że taki tytuł Augustowi Hlondowi dał Jan Paweł II.

Prymas Wielkiego Zjednoczenia

Czesław Ryszka przypomniał, że kiedy w 1918 roku, Polska musiała się zjednoczyć z trzech bardzo różnych zaborów - zwornikiem jedności, nie tylko Kościoła ale i Narodu Polskiego był właśnie Prymas Hlond. Dodał, że niestety mówi się dziś o tym bardzo niewiele. „Ale to właśnie Prymas Hlond dokonał ogromnej pracy, poczynając od prostej pobożności ludowej, a na Episkopacie kończąc, żeby wszystkich zjednoczyć” - podkreślił. Prelegent powiedział m.in., że to, iż dzisiaj konferencje Episkopatu Polski odbywają się na Jasnej Górze, jest zasługą właśnie Prymasa Honda.

Polska silna dzięki pobożnej i patriotycznej rodzinie

Uczestnik konferencji zorganizowanej przez Katolickie Stowarzyszenie Dziennikarzy wyraził przekonanie, że gdyby w obecnych czasach żył August Hlond, to na pewno nie patyczkowałby się z dzisiejszą wojną wytoczoną przeciw rodzinie – jakim jest chociażby nachalne promowanie ideologi gender. „Prymas Hlond wiedział, jakby z tym walczyć. Dlatego, że miał bardzo podobny problem w latach 30-tych, kiedy masoneria promowała już i aborcję i rozwody” - wyjaśnił publicysta. Wskazując na odwagę i bezkompromisowość bohatera swojego wykładu, Czesław Ryszka przypomniał, że w 1932 r. w liście pasterskim zatytułowanym 'O zadaniach katolicyzmu wobec walki z Bogiem', Prymas Hlond pisał tak: „Mówią, że to powiew Europy, a w rzeczywistości wieje tu woń przykra moralnego rozkładu tej Europy, która już cuchnie. To co się w Europie rozgrywa jest gwałtownym zmierzchem epoki, której ducha zatruto. Tę niemoc powoduje bezwładność duchowa. To przesilenie jest następstwem kryzysu moralnego. Ten wstrząs ogólny jest zapadaniem się wszystkiego co zawisło w próżni, gdy z życia ludów usunięto Boga i jego prawo. Ratunek przy rozpływaniu się autorytetów, nawet religijnych, tylko katolicyzm zachował pełną świadomość swego powołania”. 

Otóż, prymas August Hlond nazywał rzeczy po imieniu – kontynuował Ryszka, który wyjaśnił, że Syn Śląskiej Ziemi „postrzegał świat, jako arenę dobra ze złem, Szatana z Bogiem”. I warto, tak niejako ponad czasem zapytać prymasa Hlonda – jak my dzisiaj mamy się bronić? Jak uratować wierność małżeńską? Ocalić dzieci i młodzież przed seksualną przemocą w mediach? Jak sprawić, aby w naszych małżeństwach i rodzinach panowała miłość i bezpieczeństwo? - wyliczał senator.

Ryszka przyznał, że początkowo w jego książce, która niedawno się ukazała, chciał dać tytuł „Wielki Prymas II Rzeczypospolitej”. Zmienił jednak ten zamiar, dając ostatecznie tytuł "PRYMAS ZE ŚLĄSKA Sługa Boży Kardynał August Hlond". Wyjaśnił, że chodziło o to, aby podkreślić, jak ważny jest „(...) kraj, w którym się rodzimy, to co wynosimy z domu, to co dało nam fundamenty pod nasze życie”. W tym kontekście przypomniał, że „dla prymasa Hlonda, tym fundamentem była rodzina, w której się wychował. Wielopokoleniowa, patriotyczna, z mądrymi rodzicami i licznym rodzeństwem. I co jeszcze bardzo ważne, Śląsk odegrał - może nadal rozgrywa - taką niezwykłą rolę w historii Polski. Dlatego, że w XIX wieku, zwłaszcza w drugiej połowie, kiedy na świecie powstawały ogromne ośrodki przemysłowe, a równocześnie w tych ośrodkach przemysłowych lęgły się rożne ideologie marksistowskie i rewolucyjne walczące z Kościołem, to Śląsk był tym miejscem, gdzie nie wyrwano Boga z sumień robotników”. Czesław Ryszka podkreślił, że jednym z powodów tego, że na Śląsku ocalała głęboka pobożność była śląska rodzina, wielopokoleniowa, silna Bogiem, o takiej naturalnej pobożności maryjnej, pielgrzymująca do Piekar Śląskich. Pisarz chciał jednocześnie uwypuklić to, co w nauczaniu prymasa było kluczowe. „A było bardzo dużo nawiązań do Polskiej historii, do bohaterów, wielkich Polaków, do silnych pięknych rodzin”. - I jak Prymas mówił, ci wielcy Polacy, autorytety, piękne rodziny, małżeństwa - nie spadają z nieba, jak to się potocznie mówi. Tylko ci wielcy ludzie, wielcy Polacy wywodzą się z naszych rodzin, z naszych społeczności, środowisk. Ich wielkość świadczy także o wielkości Polskiego Narodu. „Właśnie w takiej rodzinie wychował się Augost Hlond” - podsumował autor biografii o Prymasie ze Śląska.

Niezwykle ujmującym jest to, jakim szacunkiem August Hlond darzył swoich rodziców. Czesław Ryszka przypomniał, że kiedy w 1927 r. został on kardynałem podziękował swojej matce następującymi słowami:

Tyś umiejętniej, od wielu uczonych pedagogów, założyła w duszach swych dzieci mocny fundament życiowy, oparty silnie o wiarę i Prawo Boże. Ponieważ sama szczerze mdlić się umiałaś, wyuczyłaś nas łatwo pacierza. Otwarłaś przed nami szeroko drogę do szczęścia, boś nas wychowała nie do pieszczot i wygód, lecz do hartu i pracy i nauczyłaś nas kochać obowiązek, a powinność spełniać odważnie i ochoczo. Bo też nigdzie indziej, jak w szlachetności i dostojeństwie twego prostego, a Bogu oddanego serca jest początek owej drogi, którą mnie łaska Boża prowadzi. Czule ci za to dziękuję, żeś mi była dobrą matką. Te same uczucia składam w duchu na grobie drogiego ojca, którego ofiarnym i mężnych duchem nieraz się krzepię i kieruję.

Zdaniem autora książki o Auguście Hlondzie, niezwykle ważnym jest religijne świadectwo rodziców na co dzień religijne. Ale rodzina była także bardzo patriotyczna. Od 1700 któregoś roku, kiedy na śląsku były Prusy, mimo obowiązku szkolnego mówienia po niemiecku, to w rodzinie Hlondów mówiono o polsku. Ojciec w piwniczce pod domem miał schowane strzelby na wypadek, gdyby przyszło walczyć o przyłączenie do Polski. Bardzo często też śpiewano „Jeszcze Polska nie zginęła...”. I opowiadał dzieciom, jak to jego Ojciec, czyli ich dziadek walczył w powstaniu styczniowy.

Wielki Hierarcha Kościoła

Z książki Czesława Ryszki, opisującej życiorys wybitnego Ślązaka dowiadujemy się m. in., że kard. August Hlond, zanim został „Wielkim Prymasem II Rzeczypospolitej” - jako administrator apostolski oraz pierwszy biskup katowicki - powołał do życia najważniejsze instytucje dzisiejszej archidiecezji: kurię, sąd biskupi, seminarium duchowne, zapoczątkował budowę katedry, zreorganizował parafie oraz duszpasterstwo, powołał tygodnik „Gość Niedzielny”, doprowadził do koronacji Matki Boskiej Piekarskiej... Wszystko to utworzył w ciągu niespełna czterech lat.

Następnie jako arcybiskup Poznania i Gniezna w latach międzywojennych, a także jako arcybiskup gnieźnieńsko-warszawski po II wojnie światowej zasłużył na miano Niezłomnego Prymasa, który w nowej rzeczywistości ustrojowej państwa zbudował zręby kościelnej administracji na Ziemiach Zachodnich i Północnych, polecił odbudować wszystkie zniszczone świątynie w Warszawie, potrafił w trudnych latach po wojnie zjednoczyć wokół siebie tak biskupów, jak i świeckich wierzących. W ciągu tych lat nie udało się komunistom złamać Prymasa.

Kard. August Hlond jest znany z proroczych słów wypowiedzianych na łożu śmierci: „Nie rozpaczajcie! Zwycięstwo, gdy przyjdzie - będzie zwycięstwem Błogosławionej Maryi Dziewicy” (wcześniej powiedział, że czeka nas większe zwycięstwo, niż to pod Lepanto i Wiedniem, zawierając w tym swoje przekonanie o zwycięstwie nad sowieckim komunizmem).

30 lat po śmierci ks. kard. Hlonda spełniło się jego proroctwo o zwycięstwie Matki Najświętszej. Dokładnie w rocznicę i godzinę jego śmierci, 22 października 1978 r., odbyła się w Rzymie inauguracja pontyfikatu Ojca Świętego Jana Pawła II. Kard. Stefan Wyszyński, którego August Hlond konsekrował na biskupa i zasugerował jego nominację na swojego następcę, powiedział podczas wspomnianej inauguracji: „Wypełnia się testament kardynała Hlonda. (...) Wszystkie uczucia wiążemy z aktem dziękczynnym za tę proroczą wizję Kardynała Prymasa, który trzydzieści lat temu umierając w Warszawie mówił: Zwycięstwo, gdy przyjdzie, będzie to zwycięstwo Matki Najświętszej. Meldujemy Tobie, radosny przyjacielu z Ojczyzny niebieskiej, trwający dzisiaj na kolanach przed Świętą Bożą Rodzicielką: zwycięstwo, które ukazałeś, krzepiąc nas na duchu – przyszło!”.

Po 1990 r. przepowiednia Prymasa Hlonda o zwycięstwie nad komunizmem, nabrała cech proroctwa. Zapowiedział to zwycięstwo Prymas Hlond już w słynnym liście pasterskim „O katolickie zasady moralne”, 29 lutego 1936 r., głosząc, że „jedynie etyka katolicka ma elementy, które mogą skutecznie przeciwstawić się etyce bolszewickiej. (...) Etyki, wahające się między katolicyzmem a bolszewizmem, zawiodą i ulegną w wielkiej rozprawie o ducha świata. W walce ideowej z rewolucją bolszewicką tylko katolicyzm jest niepokonany”.

Do słów Prymasa Hlonda o czekającym nas zwycięstwie Maryi, wielokrotnie odwoływał się i często je przytaczał bł. Jan Paweł II (wzmiankę o tym znajdujemy nawet w papieskim testamencie). W tym kontekście czekamy obecnie na spełnienie się jeszcze jednego proroctwa, o którym była mowa we wspomnianym wyżej liście pasterskim Prymasa Hlonda, „O katolickie zasady moralne”, iż zwycięstwem ma być nowy człowiek, który wyrośnie z walk duchowych XX w. „Wyróść powinien z człowieczeństwem nieokaleczonym, z człowieczeństwem uporządkowanym, człowiek pełny, wolny, z inicjatywą, z obowiązkami i prawami złączony ze m Stwórcą i ze stworzonym światem, złączony ze swym Odkupicielem i jego prawem, złączony z Duchem Świętym i jego łaską. A więc nie mechaniczny, elektryczny, bezduszny robot w zamienionym na fabrykę świecie techniki, lecz prawdziwy władca świata, pan siebie samego, a sługa Boży”.

Ten wielki duchowy syn św. Jana Bosko, salezjański zakonnik, przez całe życie odznaczał się duchem ubóstwa, czystości i posłuszeństwa. Sam mówił: „Byłem kardynałem, a żyłem jak zakonnik”. Proces beatyfikacyjny Sługi Bożego Prymasa Augusta Hlonda od 2006 r. jest już na etapie prac w Kongregacji do spraw Kanonizacyjnych. 22 października 2008 r. opublikowano w Rzymie tzw. Positio super virtutibus, co niewątpliwie przybliża nas do dnia jego beatyfikacji.

Oprac. Agnieszka Piwar

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz