czwartek, 19 lutego 2015

Dziedzictwo rtm. Pileckiego to pójście za Chrystusem

Bohater, patriota, niezłomny żołnierz... Tak większość z nas kojarzy ochotnika z Auschwitz. To bardzo budujące, że pamięć o takim Człowieku żyje w Polakach! Nie byłoby jednak wielkiej odwagi rotmistrza Pileckiego, gdyby nie poszedł on za Chrystusem. Z miłości do bliźniego dobrowolnie zgodzić się na własne cierpienie - oto prawdziwe męstwo!
 
Witold Pilecki przekazał nam sens tego dziedzictwa w pewien symboliczny sposób - za pośrednictwem żony Marii. Podczas ostatniego widzenia z ukochaną, prosił ją, by kupiła książkę Tomasza á Kempis „O naśladowaniu Chrystusa” i czytała dzieciom.



Sam powierzchowny czyn bez miłości nic nie znaczy;
to zaś, co czyni się z miłości, choćby było czymś najmniejszym i ułomnym, okazuje się zawsze owocne.

Księga I, Rozdz. XV

Dzieło tego średniowiecznego mistyka, to poradnik życia codziennego. Wskazuje na pokorę, przebaczenie, odrzucenie przyziemnych trosk oraz wszelkich doczesnych zaszczytów; proponuje bezgraniczną miłość do Chrystusa i całkowite zaufanie Panu Bogu. Zanurzając się w treści tego arcydzieła odkryjemy źródło niezwykłej odwagi Pileckiego. Zrozumiemy też, dlaczego słowa tam zawarte miały dać siłę jego najbliższym.
 


Nie przykładaj zbyt wielkiej wagi do tego, kto jest z tobą, a kto przeciw tobie,
ale tak postępuj, o to się kłopocz, aby Bóg był z tobą we wszystkich twoich sprawach. Miej czyste sumienie, a Bóg cię ochroni.
(…) Jeśli umiesz cierpieć w milczeniu, wkrótce zobaczysz że Pan przyjdzie ci z pomocą. On sam wie, kiedy i jak ci ulżyć, i dlatego masz Mu się powierzyć.

Księga II, Rozdz. II

O tym, jak głębia tej książki pięknie ukształtowała rodzinę Witolda Pileckiego, Polacy mogli się przekonać za sprawą jego prawnuka Krzysztofa Kosiora. Ten młody człowiek jest żywym przykładem tego, co to znaczy czerpać ze wspaniałego dziedzictwa swojego Przodka. Okazją do zwrócenia na to uwagi były niedawne wydarzenia związane z 70. rocznicą wyzwolenia KL Auschwitz. Jak powszechnie wiadomo, rodzina rtm. Pileckiego nie otrzymała zaproszenia na oficjalnie uroczystości rocznicowe. Kiedy wiadomość się rozeszła, nastała lawina oskarżeń. Wielu komentatorów wykorzystało zaistniałą sytuację, by uderzyć w swoich politycznych oponentów. A jak zareagował sam prawnuk rotmistrza? Podczas publicznej wypowiedzi wykazał się wielką pokorą, nie szukał winnych, nikogo nie oskarżał.



Marnością  [jest] (…) zabiegać o własne znaczenie
i piąć się na coraz wyższe szczeble godności.

Księga I, Rozdz. I

Krzysztof Kosior zaproszony na rozmowę do jednej z telewizji [LINK] nie wylewał żalów na organizatorów, lecz powiedział, że uroczystość w Auschwitz była „naprawdę piękna i bardzo wzruszająca”. Nie wykorzystał antenowego czasu, by oskarżać tych, którzy pominęli jego rodzinę podczas wysyłania zaproszeń, lecz zaapelował o spokojny ton, ponieważ jest on bardziej budujący.



Strzeż się, jak tylko możesz, ludzkiego zgiełku, bardzo bowiem szkodzi gadanie o sprawach błahych, nawet gdyby wypływało z najlepszych intencji.
Szybko owieje nas pustka i schwyta w swe sidła.  

Księga I, Rozdz. X

Wbrew narracji narzucanej przez różne środowiska, w tym prowadzącą program dziennikarkę, potomek Pileckiego nie nazwał zaistniałej sytuacji skandalem, lecz co najwyżej faux pas. Przyznał, że zaskoczyło go, jak duża afera z tego wynikła. - Przecież nie to jest w tym wszystkim najważniejsze - powiedział.


Krzysztof Kosior przypomniał, że dzieci rotmistrza - zarówno jego babcia Zofia Pilecka-Optułowicz, jak i dziadek wujeczny Andrzej Pilecki - dokładali wiele starań, żeby pamięć o ojcu utrzymać w czasach kiedy było bardzo ciężko i odwaga dużo kosztowała. W związku z tym, skierował do dziennikarzy prośbę, żeby nie wykorzystywali obecnie postaci rtm. Pileckiego do walki politycznej. „Uważam, że jest to taka perła w tych brudnych, okropnych czasach wojny, zniszczenia, zezwierzęcenia zupełnego ludzi, że naprawdę nie warto...” - uzasadnił. Podkreślił jednocześnie, że jako Polacy powinniśmy starać się wprowadzić więcej dialogu, a nie oceniać po najprostszych skojarzeniach.


Bez wątpienia smutkiem napawa, że wspaniałe bohaterstwo Witolda Pileckiego bywa przemilczane lub podważane. Kiedy jednak zaczytamy się w książce, którą on sam polecił swoim najbliższym, zrozumiemy, że wszystkie nasze sprawy powinniśmy oddać Panu Bogu, który pocieszy, a w swoim czasie zainterweniuje i wszystko dobrze załatwi.
 


Synu, nauczę cię teraz, jaka droga wiedzie do pokoju i prawdziwej wolności.
Czyń, Panie, to, co zapowiadasz. Tak dobrze Ciebie słuchać.
Staraj się, synu, spełniać raczej cudzą wolę niż własną.
Zawsze wybieraj mniej niż więcej.
Szukaj zawsze niższego miejsca i poniżaj się przed innymi.
Pragnij zawsze i módl się, aby działa się w tobie jedynie wola Boga.
Właśnie taki człowiek osiągnie sferę pokoju i spoczynku.

Księga III, Rozdz. XXIII

Gdyby dziś Polacy tak gorliwie potrafili zaufać Panu Bogu, jak czynił to Witold Pilecki, bylibyśmy znacznie bliżej do spełnienia obietnicy jaką Chrystus dał Świętej Faustynie Kowalskiej, w tych oto słowach: „Polskę szczególnie umiłowałem, a jeżeli posłuszna będzie woli mojej, wywyższę ją w potędze i świętości. Z niej wyjdzie iskra, która przygotuje świat na ostateczne przyjście moje”.


Kiedy wreszcie zrozumiemy, że powinniśmy zawrócić na drogę wiodącą do prawdziwego Zwycięstwa... Drogę, którą podążali nasi Wielcy Bohaterowie. Zwycięstwa, do którego nie potrzebujemy ani armii, ani banków, ani żadnych ziemskich bogactw...


Agnieszka Piwar

Tekst ukazał się na portalu Prawy.pl: http://prawy.pl/z-kraju/8508-dziedzictwo-rtm-pileckiego-to-pojscie-za-chrystusem 
oraz na Prawica.net: http://www.prawica.net/40615

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz